Automatyczny rozwód po separacji wydaje się doskonałym rozwiązaniem, zwłaszcza gdy małżonkowie nie mają wspólnych małoletnich lub wymagających opieki dzieci. Wyrok rozwodowy uzyskany po szybkim, sumarycznym procesie zdaje się sprzyjać uporządkowaniu spraw osobistych i majątkowych, oszczędzając zainteresowanym i stresu, i kosztów. W związku z tym z pewnością warto wiedzieć, jak przedstawia się stan prawny.
Spis treści:
Rozwiązanie małżeństwa „z automatu” a polskie przepisy
Co mówi prawo?
Ustalenie faktów
Szersze spojrzenie
Przeszłość i teraźniejszość
Co o automatycznym rozwodzie po separacji mówi polskie prawo?
Jak zaznaczyliśmy na wstępie, automatyczny rozwód po separacji, podobnie jak postulowany od lat przez niektóre media i polityków „rozwód na życzenie”, wydaje się rozwiązaniem bardzo praktycznym i korzystnym. Szczególnie kusząca jest szybkość procedur prawnych, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę obciążenie sądów i przeciętny czas trwania spraw rozwodowych.
Spojrzenie na aktualne regulacje
Separacja powróciła do polskiego prawa rodzinnego 16 grudnia 1999 r., w ramach nowelizacji k.r.o., k.c. i k.p.c. Ratio legis jej wprowadzenia nie było jednak ułatwienie „rozwodów z automatu”, lecz takie uregulowanie położenia osobistego i majątkowego męża i żony, których pożycie uległo rozkładowi, by zyskali oni czas i warunki pozwalające na namysł i podjęcie roztropnej decyzji co do przyszłości małżeństwa. Małżeństwo w kryzysie, także już po orzeczeniu separacji, można często uratować. Z takiego założenia wychodzę też jako adwokat, zwracając już podczas pierwszych konsultacji uwagę na niuanse i detale rokujące pozytywnie, zwłaszcza w kontekście dobra dzieci. Nie bez racji przesłanką orzeczenia separacji jest ustalenie przez sąd, że wystąpił rozkład całkowity, jednakże jeszcze nie trwały (zatem sytuacja jest dynamiczna i może się poprawić).
Dowody, sąd i ustalenie aktualnego stanu rzeczy
Oczywiście dla ewentualnego rozwodu znaczenie – i to zasadnicze – będą miały ustalenia powzięte przez sąd, który orzekł separację. Sąd ten przeprowadza przecież dowody dotyczące rozwoju sytuacji, gdy chodzi zarówno o sam rozkład pożycia na każdej płaszczyźnie (sfera uczuciowa, wspólne życie i gospodarowanie, sfera seksualna), jak i położenie małoletnich dzieci.
W sprawie rozwodowej, nawet gdy wcześniej orzeczona separacja trwa wiele lat, nie można jednak poprzestać na przyjęciu, że sąd już wcześniej uznał, że pożycie uległo rozkładowi, a skoro upłynęły lata, a separacji nie zniesiono, przesądzone jest, że trzeba rozwiązać małżeństwo. Trzeba jednak pamiętać, że sąd wydaje wyrok, opierając się na stanie rzeczy istniejącym w momencie zamknięcia rozprawy (zatem nie wcześniej – art. 316 § 1 k.p.c.). Oczywiście prawomocne orzeczenie separacji ma walor res iudicata, wiążąc zarazem sądy i inne organy państwa (zob. art. 365 i 366 k.p.c.). Pamiętaj jednak, że powaga rzeczy osądzonej nie determinuje oceny sytuacji stron w przyszłości, np. przez sąd rozwodowy (separowani mogą się pojednać, znów być przez pewien czas razem, potem znów może dojść do kryzysu itd.).
W każdym przypadku konieczne jest przenalizowanie – np. przy wsparciu prawnika – sytuacji życiowej zainteresowanych. Dzięki temu możliwe jest realistyczne planowanie, np. gdy chodzi o wspólne nieruchomości. Pamiętajmy, że choć separacja jest bardzo podobna do rozwodu, to jednak ma swą specyfikę, która w konkretnej sytuacji może mieć bardzo duże znaczenie. Przykładowo, ponieważ małżeństwo nadal trwa, istnieje też ustrój majątkowy małżeński. Jest nim – jak wynika z art. 54 § 1 k.r.o. – rozdzielność majątkowa.
Automatyczny rozwód po separacji w szerszej perspektywie
Pisząc o „automatycznym” rozwodzie po separacji, zaznaczyliśmy, że wydaje się on, podobnie jak budzący ostatnio sporo zainteresowania rozwód u notariusza lub przed kierownikiem USC, rozwiązaniem prostym, szybkim i ułatwiającym życie rozstającym się małżonkom. Doświadczenie prawnicze pokazuje jednak, że sprawa nie przedstawia się tak prosto i jednoznacznie, tym bardziej że ustawodawca musi wziąć pod uwagę szereg cennych dóbr, w tym dobro dziecka i najlepiej pojęty interes rodziny, którą małżonkowie założyli, decydując się na ślub. Warto w związku z tym rzucić okiem na najnowsze dzieje naszego prawa. Dzięki temu spojrzymy na obowiązujące przepisy z nowej, wartościowej poznawczo perspektywy. Warto pamiętać, że pogłębiona wiedza sprzyja podejmowaniu trafnych decyzji, także tych życiowych, zaś dawniejsze rozwiązania prawne nieraz zyskują drugie życie, np. jako inspiracja dla twórców projektów nowelizacji.

Z kart historii
Uchwalony w 1964 r., obowiązujący do dziś k.r.o. z początku nie przewidywał separacji – czy to orzekanej przez sąd, czy to jedynie faktycznej. Mimo to, w praktyce duże znaczenie dla stwierdzenia zupełnego i trwałego rozkładu pożycia małżonków przez sąd rozwodowy miało (i nadal ma) długotrwałe życie osobno, w rozłączeniu (np. w nowych, nieformalnych związkach). Niemniej, niezależnie od specyfiki stanu faktycznego w konkretnej sprawie, nie można mówić w naszym prawie rodzinnym o automatyzmie orzekania rozwodu. Zawsze sąd miał obowiązek przeprowadzenia postępowania dowodowego, tak jak to do dziś przewidują art. 441 i 442 k.p.c. W aktualnym stanie prawnym pewnym ułatwieniem jest jednak art. 61(2) k.r.o. Zgodnie z nim, gdy jedna ze stron żąda separacji, druga zaś rozwodu, a przy tym zasadne okaże się to drugie żądanie, sąd orzeknie rozwód. Jeśli orzeczenie rozwodu będzie niedopuszczalne, należy orzec separację. Takie uregulowanie pozwala uniknąć mnożenia zbędnych procesów.
Co ciekawe, separację (nazwaną rozłączeniem) przewidywał przygotowany w 1929 r. przez adwokata i profesora Uniwersytetu Warszawskiego Karola Lutostańskiego projekt jednolitego dla całej Rzeczypospolitej prawa małżeńskiego (po 1918 r. utrzymano w mocy przepisy państw zaborczych). Zgodnie z projektem, jeśli orzeczone rozłączenie trwało trzy lata, można było żądać jego zmiany na rozwód. Oponenci projektu Lutostańskiego argumentowali jednak, że proponowane przezeń rozwiązania prawne zbyt mocno osłabiają zasadę trwałości małżeństwa.
Ułatwienia w otrzymaniu rozwodu po trwającej przynajmniej pięć lat separacji (de facto) przewidywał art. 185 opracowanego w 1948 r. projektu Kodeksu cywilnego (miał on objąć także prawo rodzinne, jednak ostatecznie nie wszedł w życie). Podobne rozwiązania występują w prawie małżeńskim niektórych państw (np. pozostawanie w separacji de iure przez określony czas może ułatwiać i to znacznie rozwód, bowiem stwarza domniemanie, że mamy do czynienia z pełnym i trwałym rozkładem pożycia małżonków). „Transformacja” separacji w rozwód wraz z upływem określonego czasu znana jest np. prawu belgijskiemu.